
Mamy niejadków wiedzą, ile wysiłku trzeba włożyć, aby dziecko zjadło śniadanie, obiad lub kolację. I nie mówię tutaj wcale o trudzie namawiania, przekonywania, zawracania do stołu.
Każda z nas dobrze wie, że to nie ma sensu i efekty są mizerne.
Wielki wysiłek natomiast, to wymyślenie potrawy, której dziecko się nie oprze, pokusy, która skłoni je do zjedzenia odrobiny nabiału, wędliny czy owoców.
W artykule tym dodawać będę co jakiś czas pomysły na małe co nieco. Gdy zawiedzie nas już inwencja twórcza można spróbować coś znaleźć.
Uprzedzam, że potrawy te są bardzo proste, znane wszystkim a tylko podane i nazwane inaczej.
Smacznego !!!
Nic wielkiego. Zwykła kanapka z serem, udekorowana wędliną. Wielką frajdę sprawiło jednak wspólne przygotowywanie.
Dziecko zjadło... tylko uszy myszki.
Ale i tak dobrze :)

Oto propozycja podania sadzonego jajka. Sprawdziła się

Autor artykułu: Ewacz
Napisz do mnie:


Przeczytaj również:
Więcej artykułów znajdziesz TUTAJ